Nasz ekspert

Serowar na zagrodzie równy…

Dodany 7 lutego 2011

Przecież to jasne, że uwielbiam sery. Tylko prawdziwy miłośnik  bowiem może poświęcić tyle czasu i pracy najpierw szukając informacji, potem podróżując po kraju i świecie, w końcu rozmawiając z ekspertami i producentami tylko o serach ich zdumiewającym aromacie i niepowtarzalnym smaku.
 
Ostatnio na polskim serowarskim rynku pojawiło się nowe zjawisko: sery zagrodowe. A cóż to za czort zapytają serowi smakosze-konserwatyści. I kto wymyślił taką nazwę? Na obydwa pytania jest jedna odpowiedź. Wszystko zawdzięczamy kulinarnemu maniakowi i wędrownikowi jednocześnie, noszącemu  przydomek Brzuchomoowca, a posiadającemu nazwisko Mientkiewicz. Gieno Mientkiewicz.
 
Ten smakosz przemierzył całą Polskę w poszukiwaniu małych wiejskich rodzinnych serowarni. Wszystkie produkty wypróbował a z producentami zawarł przyjaźń. No i sery, którymi zachwyciły się jego kubeczki smakowe zakwalifikował do jednej wspólnej grupy nazywając je serami zagrodowymi. Pomysł swój Gieno Mientkiewicz: uzasadnia prosto : „Nazwałem je tak w odróżnieniu od tych z mleczarni i tzw. farmerskich – sprowadzanych do Polski. Sery zagrodowe to sery rękodzielnicze robione w małych wiejskich gospodarstwach.  Najczęściej robione są z mleka od własnych zwierząt przez samych gospodarzy i sprzedawane, jak to się mówi – wokół komina.”
  
Nazwa się przyjęła i dobrze określa rodzaj serów. W większości produkowane są z mleka niepasteryzowanego i nawet jeśli wzorowane na słynnych światowych markach, to jednak wykonane własną domową  metodą.
W północno-wschodniej części Polski, gdzie właśnie mieszka wspomniany miłośnik domowego serowarstwa, mieszka spora grupa zagrodowych producentów. Ich produkty są często  wyjątkowe. Mogą zachwycić nawet najsubtelniejszych znawców serów. Do tej grupy zaliczyć należy np. Sylwię Szlandrowicz spod Mrągowa, państwa Symonowiczów z Praslit oraz Thorstena Butha z Węgajt. Próbowałem ich serów wielokrotnie i przy różnych okazjach. Za każdym razem było to smakowe przeżycie. I jedyny kłopot, że niełatwo te sery kupić. Najprostszą metodą okazały się zakupy przez Internet.
 
Ostatnio zaś ku mojej radości znalazłem sery zagrodowe w kartach menu kilku wytwornych restauracji Warszawy i Krakowa. Do serowarskiej zagrodowej czołówki zaliczyć należy także Zagrodę Kozia Łąka pod Jelenią Górą, Wańczykówkę  pod Krzeszowem,  Mleczną Drogę w Wąwolnicy czy  gospodarstwo Stefana Ziembińskiego w Nowym Secyminie, po którego twarogi w Warszawie stoi się w kolejce lub kupuje na zapisy, a także małe serowarnie z Wiżajn i Rutki Tartak oraz Korycina, który z dumą chwali się serowarskimi tradycjami od czasów napoleońskich.

Zobacz także:

  • Serowar na zagrodzie równy…

    Przecież to jasne, że uwielbiam sery. Tylko prawdziwy miłośnik bowiem może poświęcić tyle czasu i pracy najpierw szukając informacji, potem podróżując po kraju i świecie, w końcu rozmawiając z ekspertami i producentami tylko o czytaj dalej...

  • Jest ser za parę tysięcy

    Na przełomie maja i czerwca ub. roku (2010) spędziłem kilkanaście dni za kołem polarnym na północy Norwegii. Była to niebywale ekscytująca podróż. I to pod paroma względami. czytaj dalej...

  • Smak subtelny mimo, że angielski

    Nie jestem miłośnikiem kuchni angielskiej. W moim prywatnym i całkowicie subiektywnym rankingu smak dań z ojczyzny Szekspira jest na samym dole drabinki. Jest oczywiście kilka potraw ... czytaj dalej...

  • Hiszpania jest ojczyzną stu serów

    To było dla mnie zaskoczenie. Wiedziałem, że Francja (przecież już stary Charles de Gaulle narzekał, że nie da się rządzić narodem mającym 400 serów) to królestwo sera. czytaj dalej...

  • Dziwny zapach sardyńskich serów

    Kuchnia Sardynii różni się od kuchni innych regionów Włoch. Prawdę mówiąc wszystko jest tu inne niż na Półwyspie Apenińskim. Język sardo jest tak odległy od włoskiego jak gwara kaszubska od ... czytaj dalej...

  • Pożytek z kozy

    Koza zawsze wydawała mi się wzruszającym zwierzęciem. Jej lekko załzawiony wzrok sugerujący stan zamyślenia lub nawet innych wyższych uczuć powodował, że ... czytaj dalej...

  • Ile sera w serze tyle przyjemności przy stole

    Gouda jest jednym z najstarszych holenderskich serów. Jak zapisano w starych kronikach pierwsze wielkie gomuły goudy wyprodukowano w... czytaj dalej...

  • Białe, bielsze… twaróg

    Mój wiejski dom stoi na skraju lasu i nad wielkimi łąkami. Mam wspaniały widok na Puszczę Białą oraz rozległe ... czytaj dalej...

  • W jaskiniach jest zimno ale za to smacznie

    Zupełnie inną historię niż opowiadane przeze mnie dotychczas można poznać w okolicach Roquefort i St. Afrique. W odległych, wręcz ... czytaj dalej...

  • Co się kryło za klasztorną furtą?

    W większości kronik klasztornych Francji, Włoch i Hiszpanii można znaleźć pełne opisy technologii produkcji różnych serów. czytaj dalej...

  • Ser po nowemu

    Jestem też zdania (wygłosił je ponad 250 lat temu Anthelme Brillat-Savarin), że deser bez sera jest jak kobieta bez oka. czytaj dalej...

Piotr Adamczewski

Piotr Adamczewski Jako reporter zwiedził niemal wszystkie kontynenty, wszędzie zaglądając do kuchni i zaprzyjaźniając się z kucharzami. Tak bowiem najlepiej poznaje się i kraje i ludzi. Zna najwybitniejszych kucharzy Polski i Francji...